Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominikana listopad 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominikana listopad 2012. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 stycznia 2013

Karaibski pojedynek


Kuba czy Dominikana?

Cayo Guillermo/Kuba
Las Galeras/Dominikana



Ponieważ w zeszłym roku podczas dalekich podróży odwiedziliśmy dwa razy Karaiby postanowiłem zrobić małe porównanie tych 2 wysp.

Długość lotu z Europy jest podobna. Na Kubę dolecieliśmy taniej niż na Dominikanę. Wyspa gdzie sprawuje komunistyczną władzę Fidel jest trzecią pod względem wielkości na świecie. Dominikana jest dwa razy mniejsza i zamieszkana przez 9mln ludzi. Kubę zamieszkuje natomiast 11mln.

Dominikana leży na jednym lądzie razem z innym państwem Haiti. Gęstość zaludnienia na pewno stale rośnie, przez ubiegłe trzęsienie ziemi na Haiti. Pojawia się wielu emigrantów,  uciekinierów, których nikt nie jest w stanie doliczyć się ilu ich tak naprawdę jest..
Obydwie wyspy odkrył Kolumb podczas swojej wyprawy w 1492.

Językiem urzędowym na obydwu wyspach jest hiszpański, który różni się jednak od tego europejskiego.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

PODRÓŻ I SPANIE NA DOMINIKANIE


PODRÓŻ I SPANIE NA DOMINIKANIE

 

 



GUA GUA I MOTOCONCHO


GUA GUA czyli El cobrador + conductor

Tutaj muszę trochę o nich opowiedzieć. Przejazdy gua gua czyli lokalnymi busami,zasługują na specjalny wątek o transporcie
El Cobrador to taki nasz konduktor, zbiera pieniądze za bilety od ludzi, ale nie płacimy mu od razu. Gdy bus jest pełny i ruszy, a rusza gdy naprawdę jest full, wtedy Cobrador przechodzi po busie i zbiera banknoty lub monety niczym wyrafinowany kasjer w banku. Ba, dużo lepiej. Ich zręczne ręce nadawałyby się do popularnej gry w 3 karty. Wygląda to tak ,że mówimy dokąd, a Cobrador obliczy ile płacimy. Czasem coś uszczknie dla siebie jak widzi białego, ale przeważnie są uczciwi. Poza tym ja zawsze pytam innych osób w busie ile mniej więcej za przejazd do...
Po drodze do Boca Chica przesiadamy się do innego gua gua na którymś z przystanków jeszcze w Santo Domingo. Nic nie płacimy w tym pierwszym, mimo że zmienia się bus, kierowca i cobrador. Gdy tylko wysiadamy to im lepszy, sprytniejszy cobrador tym szybciej  zapełni swój bus i można odjeżdżać. Muszę dodać, że  jest to ważne gdyż w  niektórych
 „ła-ła” (gua-gua) , tak słychać gdy niektórzy Dominikańczycy szybko wymawiająJ  jest gorąco z powodu braku klimatyzacji. Nazywane są caliente buses i są parę groszy tańsze od klimatyzowanych. Często nie mają  w ogóle tych drzwi rozsuwanych więc jest przeciąg. My trafiamy na chłodne ale nie zawsze czyste. Trafiło się, że młody chłopak siedzący obok mnie zjadł pomarańcze i skórkę po prostu wcisnął pod fotel. Wydawałoby się ,że to miejscowi i nie przejmują się, ale zdarzyło się, że w express busie pan przebrał dziecko i zostawił pampersa z ta „druga” rzeczą.
Przy przystankach gua-gua  często sprzedają ciekawe rzeczy do jedzenia. Począwszy od słodyczy, orzeszków na smażonych pierożkach skończywszy. Sprzedający często wchodzą do busa z oferowanym towarem lub podchodzą pod szyby. Ci którzy nie zdążyli wcześniej czegoś kupić, mają teraz okazje. Takie sytuacje będą także na większych skrzyżowaniach lub przy bramkach na autostradzie, gdzie ludzie stoją w upale na rozgrzanym asfalcie  np. z orzeszkami w ręce. Gdy wracaliśmy z Las Terrenas jeden pan przeprosił wszystkich pasażerów, wstał i zaczął wykład o turystycznych szczoteczkach do zębów. Pokazał jak fajnie się składają itd Później oczywiście przeszedł po busie i spytał każdego czy chce kupić.


czwartek, 13 grudnia 2012

Dominikana czyli kokosy,rum i palmy na własną rękę


Karaiby pokusiły nas bardzo w tym roku. Tak bardzo ,że po powrocie z Kuby pod koniec marca, już w kwietniu trafiła się promocja Swissa i padło na Dominikanę. Można było także polecieć na Mauritius , jak większość ludzi zrobiła, bo cena była atrakcyjna ale Dominikana od dawna mnie kusiła. Nawet przewodnik z NG leżał już w domu, kupiony gdzieś na jakiejś wyprzedaży.

Nie było jakiegoś wielkiego planowania, tak jak w przypadku Kuby, a przewodnik Lonely Planet dokupiłem na tydzień przed wylotem, gdyż posiadany przez nas NG był ubogi w mapy i słaby.



Planowanie:

Z wyprawy na wyprawę bierzemy coraz mniej bagażu. Tym razem mieliśmy możliwość wzięcia 2x23kg + podręczny , ale wzięliśmy jeden duży plecak i jeden mniejszy(forclaza 40).
Namiary na spanie wolałem mieć pewne i zabookowane przed wyjazdem.
Rezerwowałem mailowo na tydzień przed i byłem zdziwiony, że są miejsca! Nawet w tych hostelach na 1 miejscu w tripadvisor. Hotelu na pierwsze 2 noclegi i ostatnie 3 szukam u niemieckiego touroperatora bo podobno jest taniej.
Zaglądam na zagraniczne fora żeby dowiedzieć się czegoś więcej o rozkładzie autobusów itp.
Na naszych ciężko coś znaleźć, gdyż dużo rodaków jeździ typowo do kurortów i co najwyżej zdecydują się na jakieś fakultety. Nawet mieszkańcy wyspy czasem mają błędne informacje co zweryfikowała nasza podróż. Może dzięki temu zobaczyliśmy coś więcej, poznaliśmy kogoś ciekawego po drodze.

Forum na Tripadvisor
I co najwyżej u nas www.goldenline.pl
Czytałem także relacje z wyprawy tej dziewczyny i polecam na blogu www.dalekoniedaleko.com

Podróż:

Tym razem zaczynamy z Polski, a dokładniej z Warszawy. Mamy lecieć przez Zurych i na Punta Canę. Jedziemy do Wawy dzień wcześniej , nie ufając naszemu pkp z przyjazdem na ostatnią chwilę. Nocujemy u starych znajomych.

Jednak nasza przygoda rozpoczyna się już wcześniej, a właściwie na zjeździe z autostrady A4 w Katowicach do centrum. Zakorkowany cały zjazd ale jesteśmy od dworca pkp 2km i 40 min przed pociągiem więc myślę „spokojnie”. Po 10 minutach nadal spokojnie. Po następnych 10 min już tak nie było bo może przejechaliśmy 20metrów.
Wysiedliśmy po kolejnych dwóch minutach na środku drogi przy zjeździe koło AWFu. Teraz trzeba już biec! Wiedziałem , że raczej zdążymy bo orientacyjnie było blisko ale plecak i poranny jogging tego dnia dały o sobie znać. Pociąg był opóźniony 2 min ,a my weszliśmy na peron jak nadjeżdżał.
Jedziemy TLK, który jest tańszy od IC i EC dwa razy ,a jedzie tyle samo czasu. Za 2os wychodzi nieco ponad 100zł i ja korzystam ze zniżki max 26 J Powrotny Chopin do Wiednia wyjdzie jeszcze taniej o 10zł.



sobota, 8 grudnia 2012

Dominikańskie rytmy

Tak piszę sobie powoli relację z Dominikany i słucham tego kawałka ,który wpadł mi w ucho w jednej z lokalnych imprezowni lub w którymś gua-gua.
Nie pamiętam już:)