Karaiby pokusiły nas bardzo w tym roku. Tak bardzo ,że po
powrocie z Kuby pod koniec marca, już w kwietniu trafiła się promocja Swissa i
padło na Dominikanę. Można było także polecieć na Mauritius , jak większość
ludzi zrobiła, bo cena była atrakcyjna ale Dominikana od dawna mnie kusiła.
Nawet przewodnik z NG leżał już w domu, kupiony gdzieś na jakiejś wyprzedaży.
Nie było jakiegoś wielkiego planowania, tak jak w przypadku
Kuby, a przewodnik Lonely Planet dokupiłem na tydzień przed wylotem, gdyż
posiadany przez nas NG był ubogi w mapy i słaby.
Planowanie:
Z wyprawy na wyprawę bierzemy coraz mniej bagażu. Tym razem
mieliśmy możliwość wzięcia 2x23kg + podręczny , ale wzięliśmy jeden duży plecak
i jeden mniejszy(forclaza 40).
Namiary na spanie wolałem mieć pewne i zabookowane przed
wyjazdem.
Rezerwowałem mailowo na tydzień przed i byłem zdziwiony, że
są miejsca! Nawet w tych hostelach na 1 miejscu w tripadvisor. Hotelu na
pierwsze 2 noclegi i ostatnie 3 szukam u niemieckiego touroperatora bo podobno
jest taniej.
Zaglądam na zagraniczne fora żeby dowiedzieć się czegoś
więcej o rozkładzie autobusów itp.
Na naszych ciężko coś znaleźć, gdyż dużo rodaków jeździ
typowo do kurortów i co najwyżej zdecydują się na jakieś fakultety. Nawet
mieszkańcy wyspy czasem mają błędne informacje co zweryfikowała nasza podróż.
Może dzięki temu zobaczyliśmy coś więcej, poznaliśmy kogoś ciekawego po drodze.
Forum na Tripadvisor
Podróż:
Tym razem zaczynamy z Polski, a dokładniej z Warszawy. Mamy
lecieć przez Zurych i na Punta Canę. Jedziemy do Wawy dzień wcześniej , nie
ufając naszemu pkp z przyjazdem na ostatnią chwilę. Nocujemy u starych
znajomych.
Jednak nasza przygoda rozpoczyna się już wcześniej, a
właściwie na zjeździe z autostrady A4 w Katowicach do centrum. Zakorkowany cały
zjazd ale jesteśmy od dworca pkp 2km i 40 min przed pociągiem więc myślę
„spokojnie”. Po 10 minutach nadal spokojnie. Po następnych 10 min już tak nie
było bo może przejechaliśmy 20metrów.
Wysiedliśmy po kolejnych dwóch minutach na środku drogi przy
zjeździe koło AWFu. Teraz trzeba już biec! Wiedziałem , że raczej zdążymy bo
orientacyjnie było blisko ale plecak i poranny jogging tego dnia dały o sobie
znać. Pociąg był opóźniony 2 min ,a my weszliśmy na peron jak nadjeżdżał.
Jedziemy TLK, który jest tańszy od IC i EC dwa razy ,a
jedzie tyle samo czasu. Za 2os wychodzi nieco ponad 100zł i ja korzystam ze
zniżki max 26 J
Powrotny Chopin do Wiednia wyjdzie jeszcze taniej o 10zł.